Podzielić się życiem

Podzielić się życiem, tym co się u nas dzieje ciekawego – to misja serwisów społecznościowych, które w wielkim tempie rozprzestrzeniają się po całym świecie. Te portale, które pochodzą w głównej części z Ameryki są na tyle popularne, że obecnie mało kto nie ma konta na jednym z nich. Co więcej ludzie mają po kilka kont, tworzą swoje fanpage, gdzie starają się o jak największą ilość lajków, jak to się mówi popularnie.

„Lubię to”

Podzielić się życiemLajki, czyli po polsku „Lubię to” oznacza popularność, że jesteśmy znani i lubiani. Social media to jedno ze źródeł, za pomocą których wiele osób stara się być jeszcze bardziej rozpoznawalnym. Każda z tych osób chce mieć jak największe grono fanów. Najbardziej popularne osoby mogą w milionach liczyć ilość fanów na Fejsie lub na Instagramie. Można im zazdrościć takiej ogromnej liczby oddanych ludzi. Facebook to naprawdę miejsce, gdzie można spotkać dosłownie wszystkich. Począwszy od swoich znajomych z ulicy, z pracy, ze szkoły, skończywszy na ludziach znanych z ekranów telewizyjnych, kinowych. Są tu obecnie teoretycznie wszyscy.

Wirtualne życie

Mało kto opiera się tej sile serwisów społecznościowych i nie posiada tam jeszcze konta. Ludzie żyją tymi serwisami społecznościowymi i do przesady dzielą się tym, co się u nich aktualnie dzieje. Mówię do przesady, ponieważ niektórzy naprawdę zbyt dużo informacji pozostawiają o sobie. Na dodatek pokazują to całemu światu, a nie tylko grupie swoich znajomych. Czy takie postępowanie jest dobre? Wydaje mi się, że nie. Oczywiście można podzielić się radosnymi momentami, takimi jak narodziny dziecka, swoimi urodzinami, czy też wspomnieniami z wakacji. Jednak niektórzy robią to zbyt często i zbytnio chwalą się swoim bogactwem, przepychem, przez co mogą poważnie ucierpieć. Również przesiadywanie zbyt długie na Insta lub na Fejsie może powodować uzależnienie się od tych portali społecznościowych. Wszystko można oglądać, jednak trzeba to robić z umiarem. W końcu nasi dziadkowie, rodzice żyli bez takich social media, więc i my wytrzymamy bez dostępu do nich.

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *